Rekord D 2.0 coupe - Ressin - Oskar

Tu znajdziesz zdjęcia Opli użytkowników tego forum. W tym dziale prezentujemy nasze projekty. Dołącz do galerii niezależnie od stanu auta.
Zamieszczamy tu zdjęcia Opli do 1982r produkcji

Moderatorzy: dziad1, YAQB

czaki
Swój człek :)
Swój człek :)
Posty: 201
Rejestracja: wtorek, 25 cze 2013, 16:28
Imię:
Lokalizacja: Poznań

Re: Rekord D 2.0 coupe - Ressin - Oskar

Post autor: czaki » wtorek, 13 lut 2018, 19:16

Nie wiem czy masz gdzie przechować to auto. Ale na dzień dzisiejszy to jedyny problem z takim klasykiem. Jeśli masz go gdzie schować to tak zrób. Przegląd techniczny ci niepotrzebny jak nie będziesz nim jeździł , a auto ma już więcej niż 40 lat także nie ma potrzeby opłacania ciągłości ubezpieczenia OC. Może warto też rozważyć rejestrację na żółte blachy...? Z obserwacji rynku klasyków wiem jedno: to auto będzie tylko nabierać na wartości. A na dzień dzisiejszy jedyny koszt utrzymania to miejsce do przechowania takiego samochodu. Jeśli lubisz ten samochód to nie sprzedawaj tylko schowaj. No chyba że to stanowi bardzo duży kłopot.
A tak kupisz dupowoza , pojeździsz nim w zimie , a latem chętnie wrócisz do swojego klasycznego opla.
Ujmę to inaczej. Ja mojego pierwszego opla kupiłem 19 lat temu. Miałem wtedy 19 lat , i jeszcze dwa lata nauki w szkole średniej przed sobą. Bywało że nie miałem na przegląd i oc i auto po prostu stało , pod blokiem! Była to baza na piwko z kumplmi...Ale przetrwało. Wyremontowałem go i używałem przez kilka lat jako auta na co dzień . Chyba tak gdzieś do 2008 roku. To był 2-drzwiowy kadett-c limo . Jego stan i unikatowość umywa się do twojego reksa. Mam tego kadetta do dzisiaj. Codzienna eksploatacja i remont wykonany na poziomie wiedzy jaki miałem 19 lat temu sprawił że ponownie potrzebuje remontu.Ale go nie sprzedałem i nie sprzedam. To moje pierwsze klasyczne auto. Wogule pierwsze auto. Mam zamiar przekazać go synowi jak dorośnie ,jeśli będzie go to kręciło ta jak mnie.
Na dzień dzisiejszy mam tych klasycznych opli kilka sztuk i ciężko się rozstać z każdym. No ale ja jestem beznadziejnym przypadkiem i nie da się już z tego wyleczyć .
Nie wiem na jakim stadium jest u Ciebie uzależnienie od starych aut ,ale ja bym nie sprzedawał bo za kilka lat będzie dużo trudniej o takie auto.
Ostatnio zmieniony środa, 14 lut 2018, 21:05 przez czaki, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
ROBERT
Znawca Manciarstwa :)
Znawca Manciarstwa :)
Posty: 1484
Rejestracja: piątek, 14 gru 2007, 07:19
Imię:
Lokalizacja: Silesia

Re: Rekord D 2.0 coupe - Ressin - Oskar

Post autor: ROBERT » środa, 14 lut 2018, 12:20

I ja przyłączę się do tego, co przedmówca napisał.
Trzymaj go, choćby rzygać.
Wykształcisz się, złapiesz fajną robotę i wrócisz do tematu.
Zrób go na żółte blachy. A jak będziesz chcieć pojeździć, oc na sezon i jechane.
Czy warto?
Przecież nim przewiozłem się, więc jako osoba lubiąca klasyki, były posiadacz Manty stwierdzam z całą odpowiedzialnością, że warto.
Suchy garaż, plandeka na budę, osuszacz wilgoci do środka i niech stoi.
Choćby po to, by od czasu do czasu iść do tego garażu, klapnąć do auta i muzy sobie posłuchać dla lepszego samopoczucia.
ROBERT.

Obrazek
Awatar użytkownika
Ressin
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 10
Rejestracja: niedziela, 26 lut 2017, 00:19
Imię: Oskar
Lokalizacja: Chełm Śląski

Re: Rekord D 2.0 coupe - Ressin - Oskar

Post autor: Ressin » czwartek, 22 mar 2018, 16:59

Spokojnie, przecież go nie złomuję :lol: Zdecydowałem, że się go pozbędę dlatego, bo wreszcie dotarło do mnie ile pracy trzeba włożyć, żeby doprowadzić go do naprawdę porządnego stanu. Czy mam na to środki? Niespecjalnie. Czy mam do tego wiedzę? Absolutnie nie. Czy zależy mi do tego stopnia, żeby z tym poczekać? I tu ciężko było mi się zdecydować, ale odpowiedź brzmi nie. Wolałbym też manualną skrzynię, bo mimo, że takie stare automaty to fajne wynalazki, jednak samemu przy tym zbyt dużo się nie zrobi, a nie chcę wiedzieć ile kosztuje regeneracja czegokolwiek w jakimś wyspecjalizowanym zakładzie. Tyle dobrze, że na razie trzyma się świetnie.

Mam go gdzie przechować, mógłbym nim jeździć tak jak jest, bo w końcu się nie rozpada, ale szkoda mi go, więc wolałbym odzyskać kasę, którą włożyłem i przekazać go komuś, kto się pracy przy nim podejmie. Nie mam jeszcze do niego jakiegoś silnego sentymentu, więc na razie wolałbym się zająć czymś, z czym dam sobie radę, żeby nie rozkręcić takiego auta na śrubki, a potem nigdy go nie dokończyć, jak to niektórzy zrobili.

Co do OC - jeśli auto ma skończone 40 lat, to nie trzeba już żółtych blach, tylko ja spieprzyłem sprawę, bo byłem pewny, że roczne OC rozwiązuje się samo, a jednak umowę trzeba wypowiedzieć samodzielnie i na ostatni moment musiałem przedłużyć na kolejny rok. No nic, człowiek uczy się na błędach.
Awatar użytkownika
ROBERT
Znawca Manciarstwa :)
Znawca Manciarstwa :)
Posty: 1484
Rejestracja: piątek, 14 gru 2007, 07:19
Imię:
Lokalizacja: Silesia

Re: Rekord D 2.0 coupe - Ressin - Oskar

Post autor: ROBERT » piątek, 23 mar 2018, 09:26

Widzę, że rozsądnie podchodzisz do tematu.
Z jednej strony szkoda, bo baza fajna, ale z drugiej strony...
Może u Ciebie, to tak, jak u mnie było z Mantą. Miała swoje złote czasy i drugą młodość, kosztami się nie przejmowałem, a co z nią przeżyłem, to tylko ja wiem. Zostały miłe wspomnienia moje i znajomych, jaki to fajny wóz był i paręnaście fotek.
Sprzedałem i początkowo był zamysł, by kiedyś znów kupić, ale na zachodzie taką, która paręnaście lat gdzieś zachomikowana w garażu u dziadka stała, ze zdrową budą, brązowymi szybami i fajną tapicerką. I na bazie tego i części z garażu poskładać kolejne ładne białe GT/E na wąskich czarnych zderzakach...
I co? Ano pieniążki leżały i czekały. Co miałem luźnego, dorzucałem do puli. W końcu stwierdziłem, że robię porządek w garażu i popędziłem wszystko, co miałem. A kasa dalej na kupce powolutku rośnie.
I co?
Myślę, że ten etap już zamknięty. Za stary jestem, za bardzo czepialski na pewne niedoskonałości i inne takie.
No chyba, że mi ktoś zdrową sprezenci. Przeglądnę, bezczelnie wytknę każdą fuszerę, poprawię i będzie kozak. Ale od podstaw robić nie będę.
Zawsze chciałem mieć takie cuś i miałem, spełniłem swoje dziecięce marzenie o tym autku.
Marzeń jeszcze sporo, jedne z nich stoi w garażu- to białe, co jeździłeś, a kolejne na oku, tylko zadbanego egzemplarza cierpliwie szukam.
O dziwo, rodzinka nic nie marudzi na następne nietypowe auto.
Nietypowe, bo to kolejny GM, tyle, że może bardziej wygodny i pakowny. Żona stwierdziła, że dobrze będzie do roboty takim podjechać i postawić koło tych padeł od koleżanek. Jak stwierdziłem, że gdy trafię w lepszym stanie, niż to, co stoi w garażu, to tego ostatniego sprzedam, to usłyszałem, że chyba mnie po ebało. Stwierdziłem, że nie rozumiem. No to odpowiedzieli, że jakoś nie widzieli mnie zbytnio przy tym egzemplarzu tyrać w garażu i że jakoś dziwnie mało części przyszło w paczkach, a skoro jeżdżę i nic nie gadam, to znaczy, że auto nie wymaga napraw. W zw. z powyższym po uj dobre auto sprzedawać.
Stwierdziłem, że po to by mieć więcej placu w garażu. Usłyszałem, że mam se iść do tegoż garażu i barana łbem w bramę przywalić. Jak raz nie pomoże, to aż do skutku.
Co ode mnie jeszcze, ano z racji zbliżających się świąt, życzę Ci, byś w życiu trafił przynajmniej takich fajnych ludzi, jak ja spotkałem. By i z kasą i z placem Ci się fajnie kręciło, a rodzinka akceptowała Twoje "pomysły".
Jeden etap z zabawką przebrnąłeś, wóz dalej cały, a nie zamordowany, zarżnięty, rozbity, czy zdezelowany.
Biorąc pod uwagę, żeś młody człowiek, to dobrze świadczy, bo dałeś radę wytrwać z klasykiem, który wciąż na chodzie.
Czas lecieć dalej.
Jak już pisałem, dla mnie motoryzacja jest jak dragi, a fanatyczna pasja do GM została po Mancie i niech trwa jak najdłużej.
Coupetka już była, inna jest, może teraz czas pomyśleć o wygodzie rodzinki, o wakacjach, o innym kolorze, niż biały...
może takie coś...
https://www.otomoto.pl/oferta/chevrolet ... 56f6847673
ROBERT.

Obrazek
Awatar użytkownika
magic
Znawca Manciarstwa :)
Znawca Manciarstwa :)
Posty: 4426
Rejestracja: piątek, 20 cze 2003, 11:53
Imię:
Lokalizacja: teraz Śląsk. Bujaków.

Re: Rekord D 2.0 coupe - Ressin - Oskar

Post autor: magic » sobota, 21 kwie 2018, 08:00

jeśli chcesz myśleć o wygodzie rodziny, to nie ma nic wygodniejszego niż samolot, karta kredytowa i hotel 5 gwiazdek,

natomiast jeśli się jednak upierasz przy wygodzie motoryzacyjnej, to nie lepiej takie coś?

https://en.wikipedia.org/wiki/GMC_motor ... orhome.jpg

z pewnością kawy sobie do pracy uwarzysz, jak będziesz jechał, albo i co innego z żoną dasz radę wykombinować,

nawet teściową będziesz wygodnie woził...
Manta się nie psuje, tylko jak każdy sportowy wóz wymaga drogich i częstych serwisów.
Awatar użytkownika
magic
Znawca Manciarstwa :)
Znawca Manciarstwa :)
Posty: 4426
Rejestracja: piątek, 20 cze 2003, 11:53
Imię:
Lokalizacja: teraz Śląsk. Bujaków.

Re: Rekord D 2.0 coupe - Ressin - Oskar

Post autor: magic » sobota, 21 kwie 2018, 08:02

a ja na wakacje kiedyś pojechalem mantą, była zapakowana po dach;

a teraz też pojadę mantą, na wakacje,
oprócz kosmetyczki i kilku par butów nie mam zamiaru nic brać więcej, (żony, dziecka, etc)

i to się nazywa wygoda.

i żeby była jasność- to dla zdrowia i higieny życia rodzinnego.
Manta się nie psuje, tylko jak każdy sportowy wóz wymaga drogich i częstych serwisów.
Awatar użytkownika
ROBERT
Znawca Manciarstwa :)
Znawca Manciarstwa :)
Posty: 1484
Rejestracja: piątek, 14 gru 2007, 07:19
Imię:
Lokalizacja: Silesia

Re: Rekord D 2.0 coupe - Ressin - Oskar

Post autor: ROBERT » poniedziałek, 23 kwie 2018, 07:30

magic pisze:a ja na wakacje kiedyś pojechalem mantą, była zapakowana po dach;

a teraz też pojadę mantą, na wakacje,
oprócz kosmetyczki i kilku par butów nie mam zamiaru nic brać więcej, (żony, dziecka, etc)
i to się nazywa wygoda.
i żeby była jasność- to dla zdrowia i higieny życia rodzinnego.
No jakbyś czytał w moich myślach.
Bo prawdziwemu facetowi wbrew pozorom niewiele do szczęścia potrzeba.
Fajny samochód (w sensie dynamiczny i sprawny technicznie, który nie zd upi się po drodze i da komfort psychiczny, że dowiezie i przywiezie bezstresowo nie kaprysząc po drodze), druga para gaci i skarpetek na zmianę. Czysta koszula na grzbiet i drugie wygodne buty (oprócz pantofli do jazdy), by wyjść w teren. Jakaś brzytwa, żel pod prysznic i pachnidło w kosmetyczce.
Bak do pełna, drobne na kawę w kieszeni + mastercard i w drogę, w spokojne świata strony, na łono natury. Albo i na lotnisko i dalej w drogę, w inne świata strony :twisted:
A Mantą na wakacje- żaden problem. Wszystko, co potrzebne się zmieści, niekoniecznie w ilości takiej, żeby wóz upychać po dach. Pojeździłem Mantą po Polsce i z koleżanką i z moją obecną żoną, sporo km się nakręciło i nigdy nie narzekałem. A zawsze budowały mnie reakcje ludzi na Opla, jak oglądali, zachwalali, zagadywali. Asconą A za czasów technikum pół europy z kumplem objechaliśmy. Aż miło się wspomina.
A teraz człowiek dorósł, odrobinę spoważniał, ma inne przemyślenia i mniej chaotyczne podejście do życia, portfel jest bardziej stabilny, niż za młodu i ciut grubszy, ale tylko ciut.
A czy tak bardzo się zmieniliśmy?
Jestem zdania, że nie, bo prawdziwemu facetowi wbrew pozorom niewiele do szczęścia potrzeba.
Nie muszę mieć wymodelowanych włosów na żel, czy koszuli i spodni uprasowanych w kant.
Mało, wręcz źle się czuję w takich ciuchach i ubieram z "musu", a kudły- ich resztki tnę na krótko- z lenistwa i wygody.

A tak BTW, życzę Wam takiego fajnego weekendu, jaki miałem ostatnio.
W piątek poszłem z córką na urodziny do jej koleżanki. Dzieciaki bawiły się do oporu na sali zabaw, a ja obgadałem się i obśmiałem ile wlazło z mamą solenizantki. O wszystkim i o niczym.
Po imprezie wróciliśmy z córką do domu, chwila rozmowy z żoną, powiedziałem, że idę wyrzucić śmieci i auto umyć.
Wywaliłem śmieci, pojechałem na myjnię, auto się myło (żonowe), a ja zostałem poczęstowany kawą przez panią z obsługi stacji. I znów pół godziny rozmów o wszystkim i o niczym. Wróciłem do domu, żonowe auto umyte, zjedliśmy kolację i spać.
Na drugi dzień do Kamienia pod Kraków, bo znajomi na grilla zapraszali.
3 dr Lanosem z uszkodzoną klimą, bo parownik poszedł się gonić (nowy w bagażniku, ale leń nie wymienił). Dało się.
Auto ma el. szyby i uchylne tylne. Jak fajnie, jak za starych dobrych czasów. Przednie szyby lekko w dół i uchylone skrzela, słońce na maxa, a żona i córa wesołe w najlepsze. Atmosfera na miejscu idealna i pogoda też- słońce i wiaterek. Późnym popołudniem wracaliśmy 44 przez Oświęcim, pasy nie zapięte, a w mieście policji od groma. I pełny luz, nawet nie zatrzymali. W niedzielę urodziny szwagra, więc na moich rodowych włościach. Bo teraz mama, siostra i on pilnują mojego rancza. i kolejny spędzony wesoło dzień.
I wiecie co, aż miło mi się dzisiaj do roboty wstawało.
Tak niewiele do szczęścia potrzeba.
A dlaczego Trailik?
Bo zawsze marzył mi się taki terenowopodobny.
W zestawieniu Jeep, Patrol, Chevy ten ostatni wychodzi najciekawiej pod względem odporności oblachowania na korozję i cen części. Nawet kilkunastoletnie ML-e gniją, a Chevy nie.
Poza tym, jak bym mógł co innego niż GM?
Stary, dobry GM...
ROBERT.

Obrazek
ODPOWIEDZ